|
Amdyna diamentowa
Ojczyzną tych pięknych ptaków jest południowo-wschodnia
Australia. Zamieszkują trawiaste stepy rzadko porośnięte drzewami i
krzewami. Spotykane są również w ogrodach przydomowych i w parkach.
Pokarmem tego gatunku są przede wszystkim nasiona traw, a w okresie lęgowym
dodatkowo drobne organizmy zwierzęce, będące źródłem białka,
niezbędne podczas karmienia piskląt. Gniazdowanie trwa od Sierpnia do
Lutego i w tym czasie wyprowadzają pisklęta z dwóch lęgów. Zakładanie
gniazd uzależnione jest w dużym stopniu od warunków atmosferycznych i
najczęściej występuje po długotrwałych deszczach. Wilgoć powoduje
kiełkowanie niezliczonej ilości nasion traw, które są niezwykle
cennym źródłem pokarmu. Również cennym źródłem pokarmu są
nasiona traw w stadium mlecznej i woskowej dojrzałości.
Przed lęgami ptaki łączą się w pary i poszukują
miejsca na założenie gniazda. Najczęściej budują je na wysokości
2-3 metrów w gęsto ulistnionym krzewie lub drzewie. Sporadycznie
spotyka się gniazda tego gatunku na wysokości 30 m na drzewach
eukaliptusowych. Niekiedy buduję je na brzegach gniazd ptaków drapieżnych.
Gniazdo, to misterne uwita kula o średnicy ok. 30 cm z bocznym otworem
wejściowym.
Zaczynając budowę gniazd, ptaki używają do tego dość
grubego materiału. Im bliżej wnętrza gniazda, tym materiał jest
drobniejszy, a wyściółkę tworzą pióra i strzępki bawełny.
Tokowanie samca amadyny diamentowej, to dość osobliwe
zjawisko. Trzymając w dziobie pióro, czy też źdźbło trawy, samczyk
schyla głowę, puszy piórka i wykonuje rytmiczne przysiady. Podczas
tego rytualnego tańca wydobywa z siebie pieśń miłosną, na którą
składają się skrzypiące, brzęczące i zgrzytające dźwięki. Po
takich wyszukanych zalotach, samiczka najczęściej ulega czarowi samca.
Zniesienie, to 4-7 białych jajek, z których po 14 dniach wylęgają się,
porośnięte rzadkim, szarym puchem pisklęta. Po 22-24 dniach opuszczają
gniazdo i przez kolejne 2-3 tygodnie dokarmiane są przez rodziców.
Ptaki młode mają szaro-brązowe upierzenie i czarne dzioby. Barwy ptaków
dorosłych uzyskują po 3-5 miesiącach. Dorosłe amadyny diamentowe mają
szare głowy, szaro-brązowe skrzydła i czarne sterówki. Plecy u
nasady ogona jaskrawo karminowo-czerwone. Spód ciała biały. Na białej
piersi poprzeczny aksamitno-czarny pas. Po obu stronach tułowia, poniżej
skrzydeł biegną aksamitno-czarne pasy pokryte licznymi, białymi
plamkami, które wyglądają jak diamenty (skąd nazwa). Dziób i obwódki
oczne karminowe. Oko z nasadą dzioba łączy czarny pasek.
Ptaki obojga płci ubarwione są identycznie. Twierdzi
się czasami, że samce mają u nasady ciemniejszy dziób
(fioletowo-czerwony), ciemniejszą obwódkę oczną i szerszy czarny pas
na piersi. Uważa się również, że samiczki są nieco większe od
samców i mają bardziej bogato nakropione czarne pasy poniżej
skrzydeł. Nie sądzę, aby te poglądy miały swoje uzasadnienie
w praktyce. Wygląd ptaków uzależniony jest w dużym stopniu od wieku
i cech indywidualnych. Niepodważalnym rozpoznaniem płci jest śpiew
samca i częste próby tokowania. Długość ptaków 11-12 cm.
Amadyna diamentowa opisywana jest pod naukową nazwą
Steganopleura guttata. Prof. Dathe twierdzi, że dotychczasowa pisownia
nazwy rodzajowej jest błędna i powinna brzmieć Stagonopleura. W niektórych
publikacjach gatunek ten opisywany jest pod naukową nazwą Emblema
guttata.
Według
Russa ptaki te znane są od 1792r. W pierwszej połowie XIX wieku
niewielkie ilości amadyn diamentowych dotarły do angielskich i
francuskich hodowców. Po raz pierwszy rozmnożono je w Europie w 1959r.
Obecnie ptaki te, ze względu na swoją niekwestionowaną urodę są dość
popularne i znajdują się u większości hodowców kolekcjonujących łuszczaki.
Z wieloletniego doświadczenia wiem, że doprowadzenie
ptaków do naturalnego lęgu jest rzeczą niezwykle trudną. W połowie
lat siedemdziesiątych dwóch moich kolegów i ja zdobyliśmy amadyny
diamentowe. U mnie znalazły się dwie pary. Każda para miała do
dyspozycji klatkę skrzynkową o wymiarach 100x50x50 cm (dł.szer.wys).
Jako materiał do budowy gniazd podałem ptakom miękkie siano. Samczyki
intensywnie tokowały i skrzętnie wnosiły siano do budek. Kiedy gniazda
miały już pokaźne rozmiary, wrzucałem do klatek trochę białych,
drobnych piórek. Ptaki natychmiast wnosiły je do gniazd.
Karmiłem je mieszanką skiełkowanego prosa, kanarem,
prosem seneglaskim w kolbach, odrobiną nasion sałaty, pokarmem
jajecznym z dodatkiem maku, mniszkiem lekarskim, gwiazdnicą i tartą
marchwią. W osobnym naczyńku podawałem żwirek zmieszany z mieszanką
mineralną, a raz w tygodniu rozpuszczałem w wodzie do picia preparat
witaminowy. Kiedy w budkach pojawiły się jajka przestałem podawać
pokarm jajeczny. Niestety, samce bez przerwy "przemeblowywały"
gniazda, tak, że jajka znajdowały się pod wyściółką i
samiczki przestawały interesować się gniazdami. Podobne niepowodzenia
miały miejsca również u moich kolegów. Po wielu bezskutecznych próbach
doprowadzenia ptaków do udanych lęgów, zaczęliśmy podkładać jajka
mewkom japońskim, które wychowały pisklęta amadyn diamentowych bez
większych problemów.
Mimo odchowania sporej ilości młodych nie osiągnęliśmy
oczekiwanej satysfakcji. Po pewnym czasie zrezygnowaliśmy z hodowli
tego gatunku.
Po kilkunastoletniej przerwie w hodowli tych ptaków,
otrzymałem od kolegi w prezencie dwie pary amadyn diamentowych. Byłem
pełen nadziei, że tym razem uda mi się wychować pisklęta bez pomocy
mewek japońskich. W połowie maja wpuściłem ptaki do dwóch wolier
ogrodowych, zaopatrzonych w kilka budek lęgowych.
Karmiłem w podobny sposób jak poprzednio. Ptaki czuły
się doskonale. Samczyki nieustannie tokując, nosiły materiał na
gniazdo. Niestety sytuacje się powtórzyła. Samce rozgrzebywały
jajka w wyściółce gniazd, a samice traciły chęć
wysiadywania.
Ponownie zacząłem podkładać jajka pod mewki japońskie
i wychowałem jedenaście amadyn. W następnym sezonie lęgowym połączyłem
młode ptaki ze starymi w rezultacie czego miałem cztery pary i siedem
wolnych samiczek, które umieściłem w osobnej wolierze.
Żadna z czterech par nie wychowała w pierwszym lęgu
ani jednego młodego ptaka. Zauważyłem jednak, że dwie z siedmiu
wolnych samiczek znosiły w budce jajka i na zmianę troskliwie w nich
siedziały. Odłapałem te samiczki i wpuściłem do samców, zabierając
im wcześniej poprzednie partnerki. Po krótkim czasie ptaki przystąpiły
do lęgu i jedna para wprowadziła trzy młode, a druga cztery. W następnym
roku skompletowałem w podobny sposób trzecią parę, która również
odchowuje pisklęta.
Okazuje się, że nie wszystkie ptaki wychowane przez
mewki japońskie nie nadają się do naturalnych lęgów, tak jak nie
wszystkie ptaki z naturalnego odchowu będą wysiadywały jajka i
wychowają swoje pisklęta w chowie zamkniętym.
Sądzę, że przy doborze par trzeba dysponować większą
ilością ptaków, uważnie je obserwować i dokonywać trafnego wyboru
partnerów. Nie zawsze udaje się złożyć dobrą parę lęgową, ale
szanse są duże.
Odchów piskląt ogrzewanych i karmionych przez własnych
rodziców, to cały smak hodowli.
Znanych jest kilka mutacji barwnych tego gatunku.
Istnieją ptaki: brązowe, brązowo-skrzydłe, izabelowate, pastelowe i
pomarańczowo-dziobe. W przypadku ptaków pomarańczowo-dziobych, plecy
u nasady ogona mają barwę żółto-pomarańczową.
Artykuł został opublikowany w nr 12/2000 (grudzień) miesięcznika
"Fauna&Flora".
|