|
Paw kongijski
Bardzo niedawno został
odkryty w Afryce nieznany ptak, a wydarzenie to stało
się ogromną sensacją w naukowym środowisku
ornitologów. Ptaka nazwano pawiem kongijskim. Różni
się on wyglądem od pawia właściwego. U samca nie ma
długiego trenu, tak charakterystycznego dla pawi. Szyja
ptaka jest częściowo naga, a częściowo porośnięta
krótkimi jedwabistymi piórkami. Nad dziobem samca jest
duża kępa piór.
Odkrycie pawia kongijskiego było
przypadkowe. W 1913 roku amerykański ornitolog James Chapin, mieszkający na terenie dziewiczych lasów Kongo,
zwrócił uwagę na pióra zdobiące przybranie głowy
wodza jednego z plemion. Piór tych wcześniej nie
widział, wydały mu się dziwne. Odkupił je i
przywiózł do Nowojorskiego Muzeum Przyrody. Dopiero 21
lat później, kiedy znów był w belgijskim Kongo, w
miejscowym muzeum przyrodniczym zobaczył dwa wypchane
ptaki, zupełnie mu nie znane. Były trochę większe od
koguta domowego, a jeden był pokryty piórami, które
przez wiele lat stanowiły dla ornitologa zagadkę. Ptaki
były oznaczone jako młode pawie, ale Chapin zdał sobie
sprawę, że oznaczenie jest błędne - niebiesko-czarny
ptak miał długie i mocne ostrogi, co świadczyło o
jego dorosłości, a rdzawo-brązowy wcale nie wyglądał
na ptaka młodego. Okazało się, że 20 lat wcześniej
pewne przedsiębiorstwo handlowe z Kongo podarowało
muzeum kolekcję wypchanych ptaków. W tej kolekcji
znajdowały się dwa "młode pawie". Był to
gatunek zupełnie nie znany nauce. W ten sposób Chapin
odkrył nowy gatunek dużego
ptaka afrykańskiego, którego nazwano pawiem kongijskim (Afropavo
congensis). W rok później udało mu się
odłowić 7 pawi kongijskich. Pawie te były wielką
rzadkością i tylko kilkakrotnie docierały do
europejskich ogrodów zoologicznych. Uczeni kongijscy
starali się jak najdokładniej poznać obyczaje i tryb
życia tego płochliwego ptaka.
Jest on mieszkańcem lasów. Żyje we
wschodnich rejonach Kongo, w lasach deszczowych. Przebywa
zazwyczaj na terenach o umiarkowanych wysokościach, ale
tam, gdzie nie docierają wylewy. W ciągu dnia ptaki te
unikają promieni słonecznych, przemierzając w
poszukiwaniu pokarmu las parami lub też w grupach
rodzinnych. Zjadają właściwie wszystko, szczególnie
lubią dojrzałe owoce opadłe z drzew. Bardzo dobrze
fruwają i nocują na wysokich drzewach. W ciągu dnia
nie odżywają się, ale nocą słychać ich okrzyki.
Jest to ich wspólny dialog. Porozumiewając się
utrzymują stałą więź pomiędzy parami i rodzinami, a
ich donośne głosy słychać kilometrami. Pawie
kongijskie uważa się za monogamiczne. W sezonie godowym
naga skóra szyi samicy staje się jasnoczerwona. Nagie
miejsca na skórze samicy także mają wtedy żywe,
pomarańczowe ubarwienie. W trakcie zalotów samiec
rozpościera przed samicą ogon i opuszcza skrzydła.
Prezentuje nagą skórę szyi i unosi dumnie głowę,
wachlarzowato rozpościerając koronę z piórek.
Podobnie samica - która też rozpościera swe piórka w
wachlarz. Później nie buduje gniazda, natomiast składa
swe 2-3 jajka w spróchniałym pniu lub rozwidleniu
konarów dużego drzewa, na wysokości 1-1,5m. Jajka,
które mogą mieć różne zabarwienie od jasno kremowego
do rdzawo-brązowego, wysiaduje tylko samica. Samiec
przez cały czas, a więc 26-27 dni pilnuje gniazda. W
momencie zagrożenia samica przywiera do podłoża i
chowa głowę pod skrzydłami. W ten sposób dzięki swym
barwom ochronnym, wygląda jak kępa mchu. Po wykluciu,
przez 1-2 dni, pisklęta zostają przy matce w
gnieździe. Później ojciec wita je okrzykiem
przypominającym dźwięk dzwonu. Pierwszą noc poza
gniazdem pisklęta spędzają w piórach ojca na jego
piersi. Później śpią obok matki lub pod jej
skrzydłami. Po tygodniu umieją już dobrze fruwać,
pokonując odległość do 5m. Usamodzielniają się
mając 4,5 miesiąca, a dojrzałe są kończąc 14
miesięcy życia. Pawie kongijskie, które docierały do
ogrodów zoologicznych początkowo szybko ginęły.
Stwierdzono, że są to ptaki bardzo podatne na stres i
wiele z nich ginęło w wyniku szoku potransportowego.
Początkowo próby hodowli nie były zachęcające, ale
już w 1964 roku pawie kongijskie złożyły jajka w
ogrodzie zoologicznym w Antwerpii oraz Rotterdamie i
wykluły się z nich pisklęta. Szczególnie ZOO w
Rotterdamie miało dobre wyniki w hodowli pawi
kongijskich. Te rzadkie ptaki w dzisiejszych czasach
nawet w swoim środowisku naturalnym mają kłopoty ze
znalezieniem dobrych warunków do rozrodu. Dlatego
właściwe prowadzenie hodowli pawi kongijskich jest
wnikliwie analizowane w wielu ogrodach zoologicznych.
Buduje się dla nich specjalne woliery, oddalone od
zwiedzających ZOO ludzi. Szczególnie starannie dobiera
się pracowników zajmujących się pielęgnacją tych
rzadkich ptaków. Okazało się, że w przeciwieństwie
do innych ptaków kurowatych, pawie kongijskie są bardzo
wrażliwe na wszelkie podniety. Zmiana pracownika
obsługującego zwierzęta, a nawet czasem widok
nieznanej samicy może wywołać szok kończący się
śmiercią. Naukowcy dokładnie i wnikliwie opracowują
dietę żywieniową dostosowaną do wieku i kondycji
ptaków. Dokładniejsze badania tych ptaków w
środowisku naturalnym wykazują, że zapadają one w
choroby typowe dla drobiu domowego. Pomimo tych
trudności pracownicy ogrodów zoologicznych nie
zniechęcają się i starają się odnosić sukcesy w
hodowli pawia kongijskiego. Możliwe, że kiedy zabraknie
tego rzadkiego gatunku w środowisku naturalnym, będzie
mógł do niego powrócić dzięki hodowli w ogrodach
zoologicznych, pomimo, że hodowla tego ptaka należy do
jednej z najtrudniejszych.
Hanna i Antoni Gucwińscy
ZAPRASZAMY SERDECZNIE
DO ODWIEDZENIA NASZEGO OGRODU ZOOLOGICZNEGO WE WROCŁAWIU
Artykuł został opublikowany w numerze 6/1999
miesięcznika "Fauna&Flora".
|