|
Obserwator ptaków - recenzja
Byłem
przekonany, że nigdy nie zagram w grę z "prawdziwego zdarzenia"
poświęconą tylko i wyłącznie ptakom. Co prawda dawniej zdarzały
się dos-owe gierki, ale to nie było "to".
Nazwa Bird watcher (obserwator ptaków)
w całości oddaje sens tej gry. Gra polega na
obserwowaniu ptaków, są też dodatkowe dwie gry, w jednej (Raptor
fishing) kierujemy ptakiem drapieżnym, który łowi ryby, a w
drugiej (Raptor hunting) poluje na króliki.
Gra firmowana jest nazwiskiem "Pete Dunne",
który jest dyrektorem "New jarser Aubudon Society`s Cape May
Observatory". Pete Dunne przedstawia istotę gry Bird Watcher w krótkim
filmiku instruktażowo - pilotażowym.
W pudełku znajdujemy płytkę z
grą i instrukcją w języku angielskim. Instrukcja jest dość dobra,
pozwala zrozumieć zasady gry. Największy mankamentem programu jest to, że
został zrobiony w języku angielskim (nigdy się nie doczekał
polskiej lokalizacji). Z powodu języka, jest to początkowo bardzo
trudna gra.
Trzeba masy ćwiczeń przed rozpoczęciem właściwej gry w trybie
"Exploration". Musimy nauczyć
się angielskich nazw wszystkich 140 gatunków północno amerykańskich
gatunków ptaków, aby odnieść w grze pierwsze sukcesy.
Do dyspozycji mamy 28 lokacji - biotopów, w których
przy pomocy "lornetek" należy zlokalizować występujące
tam gatunki ptaków. Jeżeli uczymy się
dopiero grać w trybie "Practice", to po odnalezieniu danego
gatunku ptaka pokazuje się nam krótki film i informacja tekstowa o
zaobserwowanym gatunku. Możemy też posłuchać jego "śpiewu".
Tryb "Exploration" polega na zwiedzeniu
wszystkich biotopów i zdobyciu jak największej ilości punktów. Na
jedną lokację mamy zawsze 2 minuty, w czasie których musimy odnaleźć
jak najwięcej ptaków i odgadnąć ich nazwy (z 4 możliwości).
Za wskazanie poprawnej nazwy dostajemy + 30 punktów, za wskazanie błędnej nazwy - 30 punktów.
Gra nie ma zbyt dużych wymagań sprzętowych,
na moim komputerze (Celeron 300, 160 Ram, grafika: 4 mb, bez
akceleratora) bez problemu działała.
Grę szczególnie polecam dla
obserwatorów ptaków na deszczowe dni, kiedy to nie mogą wyjść w
teren, oraz osobą doskonalącym swój język angielski :-).
Maciej J. Ćwik
|