|
ROZELLA królewska (PLATYCERCUS ELEGANS)
Ma około 36cm. Rozella królewska występuje w trzech podgatunkach: P.e. Elegans, P.e. nigrescens, P.e. melanoptera. U tego gatunku rozell dymorfizm płciowy nie jest zbyt wyraźnie zaznaczony jednak w większej grupie ptaków rozróżnienie płci nie sprawia problemu. Jeśli chodzi o rozmnażanie to panuje wiele skrajnych opinii. Z własnego doświadczenia wiem, że para parze nierówna. Są bowiem pary, z którymi nie ma od początku gniazdowania, aż do końca, żadnych kłopotów i są samice, które zniosą jajka, nie wysiadują ich lub nawet zżerają je. Najczęściej komplikacje występują podczas karmienia młodych ( ale nie zawsze). Wśród hodowców krążą również różne teorie na temat agresji tego gatunku rozell wobec innych ptaków. Sama chciałam się przekonać, czy to prawda i do wspólnej woliery bez budek lęgowych wpuściłam dwie pary nimf, dwie pary rozell białolicych, jedną parę kozich, cztery młode papużki faliste, jedną parę rozell królewskich, i muszę powiedzieć, że nie było pomiędzy nimi żadnych bójek. Penanty przez cały rok, w zimie na śniegu, a latem w kroplach wody uwielbiają się kąpać. Obserwowanie tego zachowania dostarcza wielu miłośnikom przyrody niesamowitej przyjemności. Do gniazdowania polecam budkę o wymiarach 30x30x50cm.,otwór o średnicy 8-9cm. Samiczka znosi około 3-8jaj, które wysiaduje sama przez około 21-24 dni. Młode po czterech tygodniach po raz pierwszy opuszczają budkę, ale jeszcze przez kolejne 4 tygodnie są karmione przez rodziców. Młode mają zielone upierzenie, a zmiana ubarwienia młodych z zielonego na czerwony trwa około 12-15 miesięcy. Wyhodowano wiele mutacji: żółta z czarnymi oczami, pastelowa, żółta lutino, żółta cynamonowa, cynamonowa, cynamonowa niebieska, niebieska, pastelowa niebieska, ciemno niebieski szek, biała, albinotyczna, oliwkowa, biała srebrzysta, siwo niebieska czyli mauve, płowa czyli fallow, biało głowa np. niebieska, izabelowata z czerwonymi oczami, szek, pastelowa czerwona, pomarańczowa i pomarańczowo srebrzysta. W niewoli udało się również uzyskać mieszańce papug królewskich z białolicą, słomkową, bladogłową, bernardem czerwonoczelnym, bernardem czarnogłowym oraz aleksandrettą obrożną.
Moje doświadczenia z hodowli
Moja przygoda z Rozellami zaczęła się od zakupu dwóch młodziutkich samiczek penantów. Szczęśliwa i zadowolona z pięknych nowo nabytych okazów, wpuściłam je do woliery, nasypałam ziarno, podałam również mieszankę jajeczną. Była niedziela około godziny 17. Dwie godziny później poszłam sprawdzić co dzieje się u papug, niestety samiczki siedziały w tym samym miejscu i całe drżały ze strachu. Nie chciałam ich bardziej niepokoić, trochę zmartwiona poszłam do domu. Często przecież zdarza się, że nowo zakupione papugi wpuszczone do innego pomieszczenia właśnie tak się zachowują. Na drugi dzień po powrocie z pracy pierwsze moje kroki skierowałam w kierunku woliery gdzie przebywały nowo zakupione ptaki. Niestety obie siedziały w tym samym miejscu co wczoraj. Zaniepokoiłam się kiedy zauważyłam, że z podanego pokarmu nie ubyło nawet ziarenko. Wieczorem zfruneły obydwie do karmników, ale pokarm dziobała i łuskała tylko jedna z nich. Druga siedziała obok z nastroszonym upierzeniem. O godzinie 21 nadal siedziała na ziemi, ponieważ nie miała siły podfrunąć na gałąź. Hodowca zapewnił mnie, że papugi jedzą już same, a ja jednak nie byłam tego tak pewna. Moje podejrzenia były uzasadnione. Nie czekałam dłużej, we wtorek rano szybko sporządziłam papkę, w skład której weszły kaszka z płatków owsianych, kaszka kukurydziana, surowe jajko, sok z marchwi. Strzykawką nakarmiłam słabszego ptaka i miałam nadzieję ze dojdzie do siebie. W środę rano samiczka była w opłakanym stanie. Nie fruwała, siedziała na ziemi i oczy miała zamknięte. Ponownie ją nakarmiłam podając nieco więcej pokarmu niż poprzednio i pomyślałam, że jeśli przeżyje tę noc to będzie sukces. Ale nadzieje na jej przeżycie były znikome. Idąc rano do ptaków, byłam przekonana, że znajdę już martwa. Ku mojemu zdziwieniu samica siedziała na budce, którą poprzedniego dnia położyłam na podłodze, jednak nadal miała naczochrane upierzenie. Zanosiło się jednak na poprawę. Karmiłam ją dwa razy dziennie, rano i wieczorem, jeszcze przez 9 dni. Po upływie tego czasu była już samodzielna, ale chętnie przyjmowała mieszankę jajeczną ( skład: gotowane jajko, z tartą marchewką, 2 biszkopty, 2 łyżeczki bebika lub innego mleka w proszku i jedną tabletkę Drominu- preparat drożdżowy). Wysiłek i starania o jej uratowanie zakończyły się sukcesem, a po osiągnięciu dojrzałości samica odwdzięczyła mi się wyprowadzeniem 5 dorodnych młodych.
Markieta Bielas
|