|
Rudosterka brązowoucha.
Dziecięce marzenia.
Tarnów
przełomu lat 60 na 70 miał dwa miejsca, które mnie
jako kilkuletniego dzieciaka przyciągały. Jedno z nich
to mini ogród zoologiczny w Mościcach z lamą,
osiołkiem, jeżozwierzem, małpami, pagórkiem
zbudowanym ze skał, który zamieszkiwały świnki
morskie i miejsce, przed którym przesiadywałem
godzinami – woliera zamieszkana przez stadko papużek
falistych. Jaka szkoda, że tego miejsca już nie ma,
zostało zlikwidowane jeszcze za czasów tzw.
„komuny”. Drugie miejsce – to sklep zoologiczny
pana Lisa. Oglądałem tam piękne, ogromne, czerwone
papugi, które jak się dowiedziałem znacznie później
nazywały się rozelle białolice, oraz znacznie mniejsze
– szarawe – z białymi okularami. Te mniejsze
papużki brały do łapy kawałek jabłka, zjadały go ze
smakiem i spoglądały na mnie „spode łba”.
Marzyłem, że są to moje papugi, ale na klatce wisiała
kartka z napisem „dekoracja”, a mnie ledwo było
stać na kupno papużki falistej. Nawet nie pamiętam,
czy odważyłem spytać się o ich nazwę.
Minęło wiele lat, rozelle białolice stały się w
Polsce, a także w mojej hodowli ptakami powszechnymi, a
ja zapomniałem o moim „dziecięcym marzeniu”. Latem
1999 roku, odwiedziłem kolegę – członka MSHK i PE z
Krosna – Wieśka Dąbrowskiego. W jego wolierze
zobaczyłem parę szarozielonych papug z białymi
okularami. Coś mi piknęło w duszy. Dopiero po powrocie
do domu – nocą – wróciły wspomnienia z
dzieciństwa. Postanowiłem zrealizować swoje
„dziecięce marzenia” – teraz już mogłem. Na
jednej z giełd na południe od Tarnowa spotkałem parę
rudosterek – nie były drogie. Co prawda na tej samej
giełdzie za te same pieniądze mogłem kupić 8 sztuk
rozellii białolicych, – ale moim marzeniem były rudosterki. Kupiłem je bez targów – byłem
szczęśliwy. Do czasu... Ale o tym za chwilę.
Życie w naturze
Joseph
M. Forshaw w swoim dziele „Parrots of the World” do
rodziny Pyrrhura zalicza 18 gatunków papug. Są to
średniej wielkości papużki od 22cm (P. picta) do 30cm
(P. cruentata) długości. Występują w Ameryce
Środkowej i Południowej.
Rudosterka
brązowoucha (Pyrrhura frontalis) zamieszkuje tereny:
południowej Brazylii, Urugwaju, Paragwaju i północnej
Argentyny. Osiąga długość 26-28 cm. Samiec i samica
mają identyczne ubarwienie, młode ptaki mają mniej
wyraźną, czerwoną plamę na brzuchu.
Żyją
na skraju lasu, skąd często zalatują w stadach na pola
uprawne. Szczególnie duże szkody czynią w uprawach
kukurydzy. Żywią się różnymi nasionami, orzechami,
owocami, kwiatami, jedzą też owady i ich larwy. Są
papugami dosyć cichymi, szczególnie, gdy porównamy je
z innymi konurami, głośniej się odzywają podczas lotu
i gdy są zaniepokojone. Jaja znoszą, jak prawie
wszystkie papugi, w dziuplach drzew. Wysiaduje
wyłącznie samica, przez ok. 26 dni, w tym czasie jest
karmiona przez samca.
Jak rozmnożyłem rudosterki?
Zakupioną parę wpuściłem do woliery. Samiec
pięknie wyleciał z „przenioski” i usiadł na
drążku, a samica wyskoczyła, a właściwie wypadła.
Nie potrafiła fruwać. Kupiłem je tanio, a wiadomo,
„co tanie, to drogie”. Byłem załamany. Po trzech
dniach, nie mogąc patrzeć na chodzącą po siatce
samicę, która przestraszona spadała na podłogę,
przeniosłem je do metrowej klatki, stojącej w ciemnym
koncie ptaszarni (żeby ich nie widzieć i się nie
denerwować). W klatce była budka lęgowa o wymiarach:
28 cm x 18 cm x 18 cm, w której wcześniej gniazdowały
Kozy. Po około 10 dniach, z klatki doszedł mnie
straszny krzyk, pomyślałem, że jedna, z rudosterek
zabija drugą. Ukląkłem i zobaczyłem rudosterki
podczas aktu miłosnego, w czasie, którego, samica się
tak strasznie darła. Od tego momentu zacząłem je
uważniej obserwować i lepiej karmić. Rozpocząłem
podawanie mieszanki jajecznej z minerałami, biszkoptów
i sucharów. Wcześniej karmiłem je mieszanką nasion:
słonecznika, prosa, kanaru, rzepiku, lnu, konopi, ryżu,
owsa, oraz skiełkowanej pszenicy. Dzień w dzień
dostawały różne owoce, przeważnie bez czarny,
jarzębinę i jabłka, oraz marchew. Podawałem im też
gwiazdnicę, oraz liście i kwiaty mniszka, ale
rudosterki wykazywały nimi nikłe zainteresowanie.
Samica
coraz częściej przebywała w budce, a w nocy w niej
spały obydwa ptaki. Przypadkowo 7 sierpnia zauważyłem
rudosterki poza budką, więc ją wyjąłem z klatki. W
środku było jedno jajo. 28 Sierpnia w budce pojawiło
się pierwsze młode, a przy kontroli 3 września, w
środku były 4 młode papużki. Ze „zniesienia”
liczącego 4 jaja wylęgły się 4 młode i wszystkie
zostały odchowane. Młode były świetnie karmione,
wyglądały jak „kluchy”, jedynym minusem były ich
lekko podskubane grzbiety. Ale gdy tylko opuściły
budkę, to dorosłe przestały wyrywać im pióra.
Dokładnego
terminu, w którym odchów opuścił budkę, nie mogę
podać. Młode przez długi czas, gdy tylko mnie
zobaczyły wskakiwały z powrotem do gniazda. Musiałem
czekać bez ruchu ok. 15 minut, żeby zaczęły wychylać
głowy. Od rodziców oddzieliłem je dopiero w połowie
listopada, i to tylko z tego powodu, że w tak małej
klatce przy 6 średniej wielkości papugach bardzo trudno
jest utrzymać czystość.
Młode
wpuściłem do małej, dwu metrowej wolierki, razem z
dorosłym samcem aleksandretty obrożnej parą młodych
aleksandrett śliwogłowych i parą młodych aleksnadrett
różanych. Rudosterki są najmłodsze w tym stadzie,
najmniejsze, tylko „śliwki” są ich wielkości, ale
ich żywotność, zadziorność i ciekawość
spowodowały, że to one dzielą i rządzą. Nawet samiec
aleksandretty obrożnej ustępuje im miejsca.
Tak
to, moje „dziecięce marzenia” zostało zrealizowane
w roku 2000 po blisko 30 latach.
Zachęcam wszystkich Państwa do hodowli tych przemiłych
papużek.
Jerzy Ćwik
Ps. (27.09.2001) Po "nielotności" samicy nie ma śladu,
fruwa doskonale. Opisana w artykule przypadłość byłą spowodowana
prawdopodobnie stresem związanym z transportem.
Artykuł został opublikowany w nr 3/2001 (marzec)
miesięcznika "Fauna&Flora".
|